Albo się już starzeje albo jestem faktycznie coraz bardziej wykończony bo juz ledwo co wytrzymuje te nasiadówki robocze do tej godziny. A jak tu dotrwać do końca tygodnia?? Mam ostatnio ochotę rzucić dodatkowa robotę w cholerę, ale jednocześnie nie mogę bo raz że terminy są które musze dotrzymać (jak się czegoś zobowiązałem to muszę tego dotrzymać) a dwa ze juz z jednej pensji bym nie pokrył swoich wydatków ;) I kółko sie zamyka bo i tak źle i tak nie dobrze....
Mam nadzieje ze jak wstanę to już będę bardziej optymistycznie nastawiony do życia jednak jak tylko sobie uświadomię że jutro to dopiero środa to raczej mi to przechodzi. Ale chcę sie mylić :)
Już tak dla porządku wspomnę że nowy PDA (HP iPAQ rx3715) jest już na biureczku i jestem z niego strasznie zadowolony. To już czwarte PDA i w końcu powrót do iPAQ: mały, zgrabny, ale pełen mocy ;) Muszę jeszcze tylko dokupić do niego futerał Krusella i folie ochroną na ekranik (tak jak miałem w poprzednim bo bardzo sie to dobrze sprawdziło).
Co do postanowień noworocznych to dalej nie ma czasu żeby się nauczyć bez zwrokowo pisać na klawiaturze to samo z nauka Javy :( (Czy już pisałem, że mam masę roboty do wykonania? ;)) Ale Java będzie mi potrzebna w nowym projekcie wiec o nią się nie martwię bo i tak muszę sie nauczyć czy chce czy nie.
No nic dobranoc za 2h pobudka.... o śniadanie musze jeszcze zrobić :|