ogień wytrawi niewiernych w słowie i myśli"
piątek, 30 marca 2007
wtorek, 27 marca 2007
Świat Gier Planszowych #1
Recenzja na http://www.gry-planszowe.pl
niedziela, 25 marca 2007
sobota, 24 marca 2007
300
Wczoraj byłem... co mogę powiedzieć. Rewelacja. Na pewno do kina, oglądanie tego na kompie to na pierwszy raz nieporozumienie (wiem co mówię, przetestowane ;)Nie wierzcie recenzją (a zwłaszcza tej żenującej ze względu recenzenta w gazeta.pl) to po po prostu trzeba zobaczyć. Wspaniałe kolory i sceny. Wiele z nich to prawie jak obrazy. Muzyka dobrze podkreśla to co widzimy na ekranie. Przerysowane postacie podkreślają zakręcony klimat. To przecież na podstawie komiksu (grafika obok to właśnie z komiksu) jest film. Więc jak czytacie ze film nijak ma się do historii... na boga to jest film rozrywkowy na podstawie komiksu, który ma cieszyć oko i ucho a nie uczyć historii (tak naprawdę pod Termopilami było chyba ok 1400 wojowników nie tylko Spartan, których faktycznie było więcej, Persów wystawiono około 200 tyś.... więc ogólnie było "nieźle" ;)
Musicie to zobaczyć, "wy" dla których kino to magia a nie tylko rozrywka "na godzinę".
Czekam na DVD :)
Jak nie klawiaturą to stołem
Nowa na liście "trzeba kupić" ;)
Caylus (więcej...)
"Jest rok 1289. Wraz z rozwojem terenów granicznych Królestwa Francji, Król Filip postanowił zbudować nowy zamek. Aż do teraz, Caylus było małą wioską, ale już niebawem robitnicy, rzemieślnicy i architekci zjadą z całego kraju skuszeni perspektywą pracy przy wspaniałej budowli. Dzięki temu, miasto wokół rozwija się wraz z postępem prac budowlanych.
Gra znajduje się na drugim miejscu w ogólnoświatowym rankingu gier planszowych w serwisie BoardGameGeek!
Gra jest całkowicie pozbawiona losowości. Oznacza to, że Twoja wygrana lub przegrana zależy tylko i wyłączone od Twoich decyzji oraz posunięć innych graczy - żadnych rzutów kostką lub pecha w ciągnięciu kart!Celem każdego z graczy jest uzyskanie jak najwięcej punktów prestiżu, które zdobywa się poprzez budowanie budynków na planszy, budowanie elementów zamku oraz zamianie zdobytych surowców na punkty prestiżu. Każdy z graczy po kolei stawia posiadanych robotników na wybranych polach, które pozwolą mu później wykonać konkretne akcje - zbudować budynek danego typu, zdobyć konkretny surowiec, postawić kolejny fragment zamku.
Caylus (więcej...)
"Jest rok 1289. Wraz z rozwojem terenów granicznych Królestwa Francji, Król Filip postanowił zbudować nowy zamek. Aż do teraz, Caylus było małą wioską, ale już niebawem robitnicy, rzemieślnicy i architekci zjadą z całego kraju skuszeni perspektywą pracy przy wspaniałej budowli. Dzięki temu, miasto wokół rozwija się wraz z postępem prac budowlanych.
Gra znajduje się na drugim miejscu w ogólnoświatowym rankingu gier planszowych w serwisie BoardGameGeek!
Gra jest całkowicie pozbawiona losowości. Oznacza to, że Twoja wygrana lub przegrana zależy tylko i wyłączone od Twoich decyzji oraz posunięć innych graczy - żadnych rzutów kostką lub pecha w ciągnięciu kart!Celem każdego z graczy jest uzyskanie jak najwięcej punktów prestiżu, które zdobywa się poprzez budowanie budynków na planszy, budowanie elementów zamku oraz zamianie zdobytych surowców na punkty prestiżu. Każdy z graczy po kolei stawia posiadanych robotników na wybranych polach, które pozwolą mu później wykonać konkretne akcje - zbudować budynek danego typu, zdobyć konkretny surowiec, postawić kolejny fragment zamku.
wtorek, 13 marca 2007
sobota, 10 marca 2007
Raport tygodnia ustrzelony
I by nie było tego wpisu i innych zresztą też, tych następnych bo by mnie nie było na typ łez padole :} Dzisiaj, o tak powiedzmy o 1m przeżyłem...
Wracając z pracy miałem już wszystkiego dosłownie dość, kipiałem i czekałem aż sie wszystko przeleje i mnie zaleje i utonę w tej szarej mazi. Zmęczenie (nie użalam się nad sobą, bo mi ot zarzucają...), wnerwienie jeszcze na koniec w pracy (niektórzy chyba nie zdają sobie sprawy z tego jacy są i z głupot jakie gadają) i ogólne nastawienie niezbyt optymistyczne (przemijający czas coraz częściej dyszy mi na kark i zagląda prze ramię, boje się tego...a to powoduje lawinę) sprawiły że chciałem po prostu wyłączyć się i mieć wszystko w d... daleko :}
Kupiłem bułeśki, serek, soczek zapodałem blety z kofeina i innymi megadopalaczami i na rower... First CykloZen 2007. Pojechałem sobie nad rzekę, mam takie fajne miejsce, które odkryłem tego lata. Porobiłem kilka zdjęć (są na webpicasa), zjadłem, zmarzłem i do domu. Chciałem jeszcze zobaczyć na jedna z moich ulubionych dróg (przez pola, na prawo od sylezji, wyjazd przy pizzerii Ali Baba). Światełka (tylne, przednie), spojrzenie do tyłu jak daleko są samochody, ok, rączka i... tylko pisk za plecami i takie dziwne uczucie zbliżania sie masy... kutas jeden nie raczył zwolnic no bo po co!!!!! Od razu mówię że tu nie było mojej winy i wszytko zrobiłem jak należy i on o tym dobrze wiedział bo tylko spojrzał przerażony na mnie, na gaz i tyle go było widać. Dobrze że sie obejrzałem jak usłyszałem/poczułem jak sie zbliża i odbiłem w prawo... 1m.
Tydzień nawet mina szybko. Chyba skończyłem wdrażanie eCard (teraz to testują), jeszcze drobne poprawki i będzie zrobione. Trochę ciężko było sie dogadać z obsługa eCard i w sumie tydzień doszedł na jałową wymianę e-m. A po za tym bez zmian. Dalej życie nie stanowi dla mnie obiektu westchnień. W środę test z angielskiego. Oglądnę coś i może jakaś kąpiel i do Karocy Nocy :)
Wracając z pracy miałem już wszystkiego dosłownie dość, kipiałem i czekałem aż sie wszystko przeleje i mnie zaleje i utonę w tej szarej mazi. Zmęczenie (nie użalam się nad sobą, bo mi ot zarzucają...), wnerwienie jeszcze na koniec w pracy (niektórzy chyba nie zdają sobie sprawy z tego jacy są i z głupot jakie gadają) i ogólne nastawienie niezbyt optymistyczne (przemijający czas coraz częściej dyszy mi na kark i zagląda prze ramię, boje się tego...a to powoduje lawinę) sprawiły że chciałem po prostu wyłączyć się i mieć wszystko w d... daleko :}
Kupiłem bułeśki, serek, soczek zapodałem blety z kofeina i innymi megadopalaczami i na rower... First CykloZen 2007. Pojechałem sobie nad rzekę, mam takie fajne miejsce, które odkryłem tego lata. Porobiłem kilka zdjęć (są na webpicasa), zjadłem, zmarzłem i do domu. Chciałem jeszcze zobaczyć na jedna z moich ulubionych dróg (przez pola, na prawo od sylezji, wyjazd przy pizzerii Ali Baba). Światełka (tylne, przednie), spojrzenie do tyłu jak daleko są samochody, ok, rączka i... tylko pisk za plecami i takie dziwne uczucie zbliżania sie masy... kutas jeden nie raczył zwolnic no bo po co!!!!! Od razu mówię że tu nie było mojej winy i wszytko zrobiłem jak należy i on o tym dobrze wiedział bo tylko spojrzał przerażony na mnie, na gaz i tyle go było widać. Dobrze że sie obejrzałem jak usłyszałem/poczułem jak sie zbliża i odbiłem w prawo... 1m.
Tydzień nawet mina szybko. Chyba skończyłem wdrażanie eCard (teraz to testują), jeszcze drobne poprawki i będzie zrobione. Trochę ciężko było sie dogadać z obsługa eCard i w sumie tydzień doszedł na jałową wymianę e-m. A po za tym bez zmian. Dalej życie nie stanowi dla mnie obiektu westchnień. W środę test z angielskiego. Oglądnę coś i może jakaś kąpiel i do Karocy Nocy :)
wtorek, 6 marca 2007
poniedziałek, 5 marca 2007
Wajda, a życie moje...
"Człowiek z marmuru"... dzisiaj, wczoraj znaczy, miałem w pracy "nockę" bo musieliśmy porobić porządki w serwerowni i z tego powodu dzień następny (poniedziałek) mieliśmy mieć wolny. Tak się jednak złożyło, że z pracy do której przyszliśmy przed 22:00 w niedzielę wyszliśmy w poniedziałek po 17:00... ponad 19h w pracy :} Norma wykonana... teraz odbyłem 3h snu i siedzę dalej w pracy tylko, że następnej... "Człowiek z żelaza" ;)
niedziela, 4 marca 2007
sobota, 3 marca 2007
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




