środa, 27 grudnia 2006

Wieści z gminy...

Święta jak zawsze minęły zgodnie z "święta, święta i po świętach". Mi niestety przypadło w tym czasie chorować i to nie było fajne. To chyba moje pierwsze święta, że byłem chory :| Tak, że w sumie w ogóle nie wypocząłem. Zresztą i tak w nie było mowy o pełnym wypoczynku bo musiałem trochę popracować, co począć... Miałem mieć wolne teraz pomiędzy świętami a sylwestrem ale niestety musimy jednak być w pracy. Jedyne dobre w tym jest to że nie ma userów i mogę się zająć robieniem czegoś nowego, a nie spędzać czas na nudnych aktualizacjach stron. Dziś np. zrobiłem system RSS dla naszych Aktualności :)
A nie jednak trochę się "pobawiłem" w święta, przyznaje się, bo powróciłem do Painkillera :) Ta gra mnie po prostu wgniata. Wysoka czołówka moich ulubionych gier!
W między czasie pogrywam sobie w Travian (gra przez przeglądarkę). Podoba mi się graficzka tej gierki (jeżeli można w takiej grze mówić o grafice ;)) W stylu Asteriksa:
A tu inne screenshoty...

Jeżeli ktoś jest zainteresowany i chce spróbować sił w takiej typu grze (to takie Ogame tylko chyba lepiej, łatwiej tu zacząć i coś osiągnąć) to proszę skorzystać z tego linka i założyć sobie konto.

No i książki oczywiście :) Na tapecie obecnie ostatni (chyba?) już tom przygód Inkwizytora Mordimera Madderdina: Łowcy dusz (pozostałe to: Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz Aniołów). Autorem jest Jacek Piekara.
"Fabuła toczy się w alternatywnej rzeczywistości wczesnego renesansu. W historii tego uniwersum, w roku 33 Chrystus nie umarł na krzyżu, lecz wymordował swych wrogów i objął władzę nad światem. Państwo Jezusowe w zmienionej formie trwa aż do czasów współczesnych bohaterom, rządzone przez fanatyczny kler oraz Inkwizytorium - organizację niszczącą wszelkie przejawy herezji. Jednak jest to też świat fantastyczny. Tu wiedźmy i czarnoksiężnicy naprawdę odprawiają mroczne, magiczne rytuały, a demony przybywają z innych światów, by ingerować w życie ludzi."
Polecam Wam całą serie. Naprawdę warto. Mordimer rządzi! :)
Czytajcie jednak wszystko po kolei bo czasami w książce powraca się do dawnych przygód.

A na koniec trochę z filmu...

Rocky Balboa
Tiaaa ten film musiał powstać a ja jestem z tego baaaardzo zadowolony :) Właśnie jestem świeżo po jego obejrzeniu. I jestem naprawdę mile zaskoczony. Spodziewałem się jakiejś amerykańskiej kichy, kolejnego odgrzewanego kotleta a tu proszę prawie jak prawdziwy pierwszy Rocky.
Jest "wstęp" (prawie jak dramat obyczajowy ;), jest trening (oczywiście są wiszące tusze oraz muzyczny motyw ze schodami w tle schody, czyli ciarki były, oj były :) a na końcu walka. Pojedynek wygląda naprawdę tak jakbyśmy byli uczestnikami prawdziwego spektaklu sportowego. Takiego filmu o Rocky chciałem i taki dostałem :) To trzeba oglądnąć. Dla zainteresowanych trailer i do kina, a dla niecierpliwych cały film (na video google!!!).

wtorek, 26 grudnia 2006

LEGO iCeCube

Ja takie coś chcę :)

poniedziałek, 25 grudnia 2006

Saluto Alcoholico!



Saluto Alcoholico! (witam wszystkich Polaków)
Pale gupa (cieszę się)
La viagra (że jeszcze mogę)
Dabla manipulacio (coś szczerze powiedzieć)
Grande Petone (obecny rząd)
Spacero impotencjo (przechodzi trudności)
Bo po (gdyż gdyż)
Marudero Alejaja (ostatnie wydarzenia)
Pornolo (obnażyły)
Vivaldi diletanto (skrzypienie władzy)
Uno lampucero (jedna posłanka)
Esbecja praktico (nagrała rozmowę)
Ala striptizo (i pokazała)
Dobro a Ziobro (że Prawo i Sprawiedliwość)
No orgazmo zamordencjo (nie daje rady rządzić)
A koperto fiutti (kupując członków)
Kliko interesante (innych partii)
I dlateggo (i dlatego)
Ksero Kurduplo Directore (Brat Prezydenta)
Bonzo Kurduplo (Premier)
Ex Comunico (potępił)
Donaldo Plandeko (Platformę Obywatelską)
Gumofilco Karate (Samoobronę)
A Morda Solare (i Andrzeja Leppera)
Lamente (mówiąc)
Beretto Furmane! (chłopie!)
Rydzyko Cikore! (bój się Boga!)
Buno Kurduplo la Bum CikCiko (premier obiecuje)
La primo kopulacjo (że jest w dobrych stosunkach)
Don Wonso Stiropiane (z Lechem Wałęsą)
Mega epilepsjo (Jestem wstrząśnięty)
A studnia beksalala (i głęboko wzruszony)
Sauna libacjo (gorącym przyjęciem)

Mini-gierki

The Innards
Prosty, ale niemiłosiernie wciągający przerywnik pracy :)



A to już niezły zakręt ;) ale nieźle klimatyczne, czyli: flOw


niedziela, 24 grudnia 2006

sobota, 23 grudnia 2006

Tony vs. Paul

Zobaczcie fajny filmik na jaki przypadkiem trafiłem :) Ciekawe jak długo go robili...

piątek, 22 grudnia 2006

niedziela, 10 grudnia 2006

Trailery

Po kolejnym seansie z trailerami na apple.com, kilka propozycji.
Smokin’ Aces Deja VuPan’s LabyrinthHarsh TimesThe HitcherThe Number 23Borat

Borat już oglądałem... popłakałem się ze śmiechu :D
The Hitcher to remake filmu z Rutgerem Hauerem, ale "Boromir" też widać się sprawdza ;)
The Number 23... liczba 23. Kto mnie zna ten wie że ją uwielbiam :) Czekam.
Pan's Labyrinth został laureatem Złotej Żaby - Grand Prix 14. Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych CAMERIMAGE w Łodzi.



sobota, 2 grudnia 2006

Epic Movie Trailer

Epic - nowa parodia kliku filmów, czekam jak najbardziej :D

poniedziałek, 27 listopada 2006

Do przeczytania...

Właśnie skończyłem czytać:
"Marlo przebył długą drogę, zanim został wężem. Szkolony przez najlepszego z mistrzów nauczył się zadawać śmiertelne ukąszenia, wślizgiwać w ludzkie umysły i wykradać myśli. Stał się tajną bronią władców, myśliwym tropiącym swą zdobycz i stosującym iście wężowe metody: przebiegłość, podstęp, zwinność i bezlitosny atak. Tak rozpoczął swoją niewdzięczną służbę u królów Aytlanu, stając do walki z każdym, kto zagrażał ich władzy. Jednak w wężu Marlu przetrwała też cząstka człowieczeństwa. To ona kazała mu rozwikłać mroczną zagadkę ze swojej przeszłości. I to ona pchnęła go w ramiona Severii - kochanki, rozpustnicy i szpiega zarazem. Ale czy znajdzie u niej azyl? Opowieść Marcina Wrońskiego niesie ze sobą tajemnicę. Odkrywa ją powoli, z rozwagą, czekając na odpowiedni moment, by ukąsić Czytelnika prawdą - jak wąż. W książce znajdziesz kontynuację i rozwinięcie historii węża Marla znanej ze zbioru Tfu, pluje Chlu! czyli Opowieści z Pobrzeża. Poznasz mityczne dzieje stworzenia przez Panów Żywiołów ludzi i świata, w którym przewodnikami i niemymi świadkami wszystkich wydarzeń są Ojciec-Słońce i Matka-Księżyc. Wraz z Marlem wejdziesz w gwarne ulice Miasta Trzech Słońc, przenikniesz do aytlanckiego półświatka, wdziejesz strój wywiadowcy lub wędrownego żebraka. Bacz tylko, by nikt Cię nie śledził! Wyrusz do krajów Aytlanu, nie będziesz chciał stamtąd wrócić..."

Kupiłem w ciemno i nie żałuj, a nawet polecam. Wąż Marlo (tom 1) wciągną mnie i już czekam na kolejne tomy bo mam nadzieję że nie skończy się na drugim :)

A teraz biurku czeka na mnie (btw. wybiorę Kłamcę):

Kłamca Wydrwiząb

Pan Lodowego Ogrodu Norweski dziennik tom 1: Ucieczka

Wywiad z wampirem. Kroniki wampirów - tom 1 Zakon Krańca Świata - tom 1

Siarka Najstarszy

A wszystko przez faraona Tajemnica szyfru Marabuta

Ostatnie dwie pozycje Was pewnie dziwią... ;)

Radio PIN

Przypadkiem odkryłem niezłe radio. Pomimo opisu nie należy się zrażać od razu bo puszczaj w nim naprawdę dobrą muzykę, zwłaszcza w nocy bo wtedy go głównie słucham.

"Radio PiN 102 FM to pierwsze w Polsce radio ekonomiczno-biznesowe. Słuchać je można na 102 FM w Warszawie i okolicach. PiN, czyli Pieniądz i Nowoczesność - bo właśnie informacje o pieniądzach można znaleźć na antenie tego nowoczesnego i dynamicznego stołecznego radia. Radio PiN ma wyrazisty charakter - to rozgłośnia ludzi interesujących się gospodarką, profesjonalistów, otwartych na świat i nowe trendy. Radio dobrego smaku, zamknięte dla taniej sensacji i neutralne politycznie.

Oblicze finansowo-biznesowe radia to przede wszystkim analizy dotyczące rynku finansowego, aktualne informacje z giełd polskich i zagranicznych, doradztwo w zakresie inwestycji.

W programie co pół godziny świeże i aktualne serwisy poświęcone głównie wydarzeniom ekonomicznym. Oprócz nich magazyny o giełdzie, bankach i usługach finansowych, motoryzacji, reklamie i kulturze. Nie brak także wywiadów i dyskusji ze znanymi osobistościami. "

Tutaj można posłuchać Radio PIN on-line.

niedziela, 26 listopada 2006

sobota, 28 października 2006

Tycjan vel Metatron

Od kilku dni nakręca mnie niezła bajka i przedstawiam się jako Metatron :) bo powiedzcie że taki dialog nie jest słodki:
Ktoś: Cześć, jestem Tomek
Ja: Część, Metatron
Ktoś: Jak? Kto?
Ja: Głos Boga....

Hehehe tak, tak bo Metatron to właśnie "głos Boga".
Wierzcie mi już miałem takie akcje... jest śmiesznie :)

Przy okazji powróciłem do mojego starego "hobby", czyli Angelologi. Historie o Aniołach pozwalają naprawdę zbudować super fabułę dla książki lub filmu.

Metatron zwany jest królem aniołów, księciem Bożego oblicza lub Bożej obecności, kanclerzem niebios, aniołem przymierza, wodzem aniołów służebnych. W niebie Metatron jest "przewodniczącym sądu niebios"; na ziemi troszczy się, aby ludziom nie zabrakło pożywienia. Znaczenie imienia Metatron jest niejasne. Eleazar z Wormacji twierdził, że pochodzi ono od łac. metator (mierniczy lub prekursor). W Talmudzie i Targumach anioł ten jest pośrednikiem między sferą ludzką i boską. Metatron bywał utożsamiany z aniołem, z którym Jakub walczył w Penuel (Rdz 32), stróżem (Iz 21, 11-12), a także z Logosem, Urielem, a nawet Samaelem. Według niektórych źródeł, to właśnie o Metatronie mowa w Księdze Wyjścia (23, 20-21): "Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i do prowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. [...] imię moje jest w nim". Według kabały, Metatron był aniołem, który prowadził dzieci Izraela przez pustynię. W literaturze okultystycznej, jest bratem bliźniakiem (lub przyrodnim bratem) anioła Sandalfona. Według hebrajskiej Księgi Henocha Metatron jest najwyższym (pod względem wzrostu) aniołem niebios; jest także najpotężniejszym z aniołów, jeśli nie liczyć "ośmiu wielkich książąt, noszących imię swojego króla, JHWH". Jak głosi żydowska legenda, po wstąpieniu do nieba Henoch zamienił się w anioła Metatrona. "Bóg włożył swą własną koronę na głowę Henocha i dał mu siedemdziesiąt dwa skrzydła, a do tego niezliczoną ilość oczu. Ciało jego przemieniło się w płomień, ścięgna w ogień, kości w żar, oczy w lampy, włosy w promienie światła". Wezwany, Metatron zjawia się jako "słup ognia, a jego twarz promienieje blaskiem jaśniejszym niż słońce". Bywa też utożsamiany ze "Sługą Pańskim" z Księgi Izajasza 53, w którego cierpieniach i śmierci teologia chrześcijańska upatruje zapowiedź męki Chrystusa. Zohar nazywa Metatrona laską Mojżesza, z której "z jednego końca wydobywa się życie, a z drugiego- śmierć". W Traditions of the Jews Eisenmengera, Metatron jest najwyższym rangą aniołem śmierci, które mu Bóg każdego ranka wydaje polecenia odnośnie do dusz, które mają być tego dnia "zabrane" do nieba. Polecenia te Metatron przekazuje następnie swoim podwładnym, Gabrielowi i Samaelowi. Wśród licznych misji i czynów przypisywanych Metatronowi wymienić należy powstrzymanie ręki Abrahama, kiedy ten sięgnął po nóż, aby złożyć ofiarę z syna (ocalenie Izaaka przypisywano także Michałowi, Zadkielowi, Tadielowi, oraz "aniołowi Pańskiemu", o którym mówi Księga Rodzaju 22,11-15).

sobota, 21 października 2006

Sobota dniem pracy

W poniedziałek lub we wtorek wyjazd na konferencje (sssss). Jutro ustalimy dokładnie kiedy jedziemy i czy bierzemy 1, czy 2 noclegi. Pierwszy raz będę w Warszawie :} Tiaaaa wiem że to trochę siara, ale jak dla mnie to bardziej bym sie martwił gdyby mnie był np. w Krakowie lub Malborku. Śmiejemy się z Czesławem, że teraz to trzeb słuchać tylko WWO, żeby wczuć sie w klimat.
Z powodu konferencji musze nadrobić 3 dni pracy teraz w weekend. Do zrobienia mam nowy layout koszyka zbiorczego w sklepie z zastosowaniem nowych mechanizmów i technologi AJAX.
Z AJAX to trochę jest problem bo ja go nie znam i musze sie tera tego nauczyć ;)
Przez konferencje to przepadnie mi prawdopodobnie 2 zajęcia z anglika :/ Szkoda jak cholera bo sie trochę wczułem w to :}
Do roboty....

środa, 18 października 2006

Iron Golem

Dzisiaj będzie troche innej natury wpis. Jeżeli o chodzi o nastrój to nic sie nie zmieniło za bardzo, ale z drugiej strony cos sobie uświadomiłem. Do tej pory pisałem wszystko w czarnych barwach zarówno o życiu jaki i osobie. Tylko przecież ja wcale taki beznadziejny nie jestem. Zapomniałem całkowicie o podejściu jaki miałem kiedyś do siebie. Gdzie podziała sie ta „snobistyczno-zarozumiała” nuta, która zawsze mi towarzyszyła? Może na pierwszy rzut oka to co napisałem wydaje wam sie mało atrakcyjne, ale tak naprawdę sprowadzało sie to do tego że wierzyłem w siebie, w to co robię oraz że nie miałem kompleksów w stosunku do innych ludzi. Nie zazdrościłem innym ich życia (zdarzały sie oczywiście czasami wyjątki, ale w sensie pozytywnej zazdrości) bo skoro mam 2 ręce i mózg to raczej sam mogę do czegoś dojść i jak sie do tego przyłożę to dojdę chyba, że nie będę w stanie „sprzętowo” ale wtedy juz niestety nie mogę na to nic poradzić, ale sumienie będę maił czyste – zrobiłem wszystko co mogłem. Nie wiem czy udało mi sie to dobrze opisać. Pewnie Ci którzy mnie znali wcześniej może to zrozumieją.
Czas wrócić do takiego sposobu podejścia do siebie i do tego co mnie otacza. Zresztą samo podejście od strony fizycznej nic się nie zmieniło. Dalej jestem/byłem ambitny (co jak przepuszczam lekko mnie wykańcza), dalej wykorzystuje każdą wolną chwile aby cos robić konkretnego, dalej nie lubię marnować życia bo przecież mamy je tylko jedne. Zabrakło tylko tego poczucia wartości własnej osoby. Stop. Jestem jaki jestem. Uważam siebie za wartościowego człowieka i staram się robić wszystko żeby tak było. Jeżeli gdzieś mnie nie ma to niech Ci „inni” to zauważą a nie ze to ja tylko żałują, że mnie tam nie ma. Tycjan jest tylko jeden, nikt mnie nie zastąpi. Wa też nikt nie zastąpi, tylko że ja o tym wiem, a Wy? Podróbki i zapchaj dziury się nie liczą. Nie róbcie z siebie klonów bo klonów może być więcej a oryginał jest tylko jeden. Ja uważam się ponownie za oryginał.

W sprawach przyziemnych bez zmian: dużo pracy. Na PO nie mam czasu zająć sie projektem do skończenia bo prace związane z codzienna aktualizacja stron zabierają/marnują mi go, ale już niedługo. Jak prawie wszędzie będą CMS to ludzie odpowiedzialni sami będą aktualizowali swoje „działki” ja skupie się na tworzeniu i nadzorem nad mechanizmami. Na „drugim etacie” skok w nowa technologie: AJAX. Z jednej strony sie cieszę a z drugiej jest lęk wyzwania, lęk przed nieznanym nowym. Czy dam radę. Jestem dobrej myśli :)
Angielski.... kurcze musze jeszcze dziś powtórzyć materiał i zrobić zadanie. Na szczęście zadanie jeszcze do trudnych nie należy, a pisownie powtórzę w następnych dniach, żeby być przygotowanym na poniedziałek.

Jakieś dziś dziwne ataki „malarii” miałem po pracy: zimno i dreszcze. Mam nadzieje że nic mnie nie bierze, że się nie zaraziłem. Dla pewności biorę profilaktycznie coś na przeziębienie. Bo ogólne to czuje się pod tym względem ok. Złego licho nie bierze. O właśnie, musze przeczytać/dokończyć „Złego” Tyrmanda, kiedyś zacząłem to czytać ale później pożyczyłem książkę koleżance i niestety w czasie powodzi zginęła (książka) bo jej dom został zalany.

btw. Ten koleś z boku to włąśnie Iron Golem z Neverwinter Nights 2, niedługo premiera ;)

wtorek, 17 października 2006

Stagnacja

Witam, jak miną dzień? Ja odpowiem jak moja znajoma „A dziękuje bardzo, chujowo” :}
Zaczęło sie nawet bardzo miło (co rzadko mi sie teraz zdąża) a skończyło sie na tym, że zrobiłem z siebie ostatniego durnia a wieczorem był juz standard.... :/ Taki ten los jest pokopany. Jedni na górze, a jedni na dole. Coraz bardziej zaczynam się skłaniać do myśli, że nieszczęście w życiu to taka kula śniegowa. Toczy sie robi się coraz większa i większa od nowych złych rzeczy które cie spotykają, aż w końcu... trach! gdzieś sie rozbije. I wtedy można juz z takiej „kraksy” nie wyjść :/
Zobaczymy jak długo moja będzie sie toczyć.

W pracy jak zwykle ostatnio masa roboty, ciężko sie skupić bo dużo ludzi teraz przychodzi, Jest to wynik nowego „poukładania” pracowników. Czekam na remont i nowy pokuj. Musimy sie odciąć.
W tym tygodniu chcę skończyć obecny projekt i zabrać sie za robienie strony dla Przetargów w MS Saherpoincie. Zabieram sie juz za wersje 2007 (obecnie beta) bo ma już niedługo wejść na rynek. Musze jakąś dokumentacje dorwać do tej wersji bo na razie ma tylko do 2003 a w 2007 podobno jest masa zmian.

Zastanawiam sie czy nie przejść na jakiś nowy edytor do kodowania. Do tej pory używałem jEdita (zarówno pod windowsem jak i pod linuksem), ale nie wiem czy teraz tego nie zmienić.
Na razie zastanawiam się nad Dreamweaverem 8 lub Zend Studio. D8 ze względu na łatwość wizualnej edycji kodu a ZS dlatego że ma super wsparcie dla PHP. Będę jeszcze to testował.
A jak nic nie wyjdzie z tego to dalej jEdit. Do tej pory nie spotkałem w innych edytorach nagrywanie „makr” i to zawsze wygrywa w walce z innymi.

Dziś na angielskim było juz lepiej. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że nie jestem aż takim betonem w tym temacie :] i na poziomie grupy jak na razie jestem chyba jednym z przodujących. Ale tak jak zawsze mówiłem czytanie i rozumienie nawet mi wychodzi (oczywiście jest barak słownictwa) ale gorzej z mówieniem i pisaniem. Ale to jest właśnie wynik czytania dokumentacji technicznych :/

Wracam do pracy (dzisiaj modernizacja modułu „nowości” i „oferta tygodnia” ) bo chciałbym sie jakoś rozsądnie ok 5 położyć spać :} Jak zwykle tydzień zapowiada się „pełen” braku wolnego czasu... byle do piątku. Nie chcę się jutro spóźnić, w ogóle nie chcę się już spóźniać....

niedziela, 15 października 2006

Koniec i początek

Niedziela to właśnie taki koniec i początek. Z jednej strony koniec tygodnia, wolne, ale z drugiej czuje się oddech nowego tygodnia. Pewnie nie tylko jak tak to odczuwam bo ja nie bardzo lubię niedziele. Mam w głowie, że i tak jutro będzie praca i tak przez kolejne 5 dni. To jest jak z ta szklanką wody napełnioną w 50%: optymista widzi jeszcze pól szklanki wody a pesymista tylko pół szklanki wody. Za to bardzo lubię soboty. To jest taki dzień w którym wiem, że za mną był ciężki tydzień a jutro jest wolne. Więcej sobót proszę!

To poszukiwanie...
Ta potrzeba do rozwiązania tajemnic życia,
W końcu jakie to ma znaczenie, skoro ludzkie serce
może znaleźć znaczenie|/w najmniejszej z chwil.
Oni tu są.
Pośród nas.
W cieniach.
W świetle.
Wszędzie.
Czy już o tym wiedzą?

To końcówka napisów do nowego serialu który zacząłem oglądać: Heroes. Nie kojarzcie tego z X-Man. Bo tutaj są to normalni ludzie z własnymi problemami, którzy odkrywają w sobie nadprzyrodzone zdolności. I muszą je wykorzystać do uratowania świata, choć jeszcze tego nie wiedzą... Brzmi banalnie, ale to tylko banalny opis. Film już taki nie jest.

Wróciłem z teraz „CykloZen by Night”. Trasa standardowa, puste ulice i ciemne okna (zmęczenie psychiczne...) plus górka na ZWMie (... i fizyczne). Górka nocą to taka nowość w CZ, kurcze zjazd bez hamulców w nocy z niej to super przeżycie. Godzinne pedałowanie po mieście nocą przynosi mi trochę oddechu. Lecz po powrocie do domu wszystko wraca jakby z podwojona siłą ale w końcu przechodzi i się normuje do normalnego poziomu do którego się już muszę przyzwyczaić chyba :}

Muszę zabrać sie jeszcze za angielski bo jakoś nie miałem czasu/chęci do tej pory tego zrobić. Angielski, angielski.... mhhh troche straciłem zapału do tego zresztą jak do wszystkiego ostatnio. Zajęcia (2 do tej pory) do tego wszystkiego mnie jakoś nie powaliły. Boję się że lektorzy podchodzą do tego za bardzo na luzie. Ale zobaczymy...

No i praca, tak... W pracy dużo zmian. Nowy szef, nowe podziały (nowe sekcje), nowe rozwiązania (obecnie planujemy dużo usług,zwłaszcza głównych przenieś n Widowsy...tak trochę to zabrzmiało herezją, ale niestety taka jest rzeczywistość :| ) . Moja pierwsza reakcja na zmiany była strasznie pesymistyczna (a jak! Przecież to ja ;) ) i już myślałem że będzie to kropla która przeleje wszystko i w końcu zdecyduje się na jedną pracę. Niestety okazało się, że teoretycznie może być nawet lepiej a przynajmniej dla nas adminów (nas dwóch). Wybraliśmy stronę i teraz konsekwentnie musimy iść ta drogą. Teraz w tygodniu juz prawie całkowicie nie mam wolnego czasu: praca x 2,angielski i nauka nowego oprogramowania MS... 3,5h spania to już standard. Wiem że to mnie wykańcza ale ja nie umiem sie poddać. Jest coś nowego, nowe wyzwanie i to powoduję, że musze sie z tym zmierzyć. Czasami zadaję sobie to pytanie: „Po co?” ale wolę na nie nie odpowiadać bo może się okazać że życie moje faktycznie jest pozbawione sensu. Co zresztą i tak często mi wychodzi po zastanowieniu :}

Aniołowie niech idą spać, w moim domu nie ma dla nich miejsca
Chcę dziś zostać sam, pozwolić Ci przetrwać

Tęsknoty smak nie jest mi obcy,
Zostałem sam aniołowie już poszli

Samotności samotność daje mi odpowiedz
Pomogłem sobie choć nie jestem Bogiem

(Agressiva 69)

Odwróciła się ode mnie kolejna osoba. Chyba faktycznie jestem toksyczny :((
Wiem że każda moja odpowiedz, nawet każdy wpis może wydawać sie tylko głupim lamentem i teatralnym gestem, który ma wzbudzić litość... ale tak nie jest, naprawdę. Ja tylko nie umiem sobie juz poradzić ze wszystkim. Staram sie ale i tak przychodzi chwila, że wszystko się wali i zaczyna od nowa. To nazywam brakiem sensu właśnie :/ Już chyba wszystkie cumy zostały poucinane, czas na rejs oceanem samotności...

Dzisiejszy wpis i cały dzień zresztą nie był już tak budujący jak ostatni (mówię o sobie). Boli mnie głowa. Do dupy ze wszystkim.... nara

Smoki letniego płomienia

Czy w tym zdaniu (tytuł postu) nie ma czegoś magicznego? Dziś przeglądając merlin.pl rzucił mi sie w oczy taki właśnie tytuł książki. Jej samej nie zamierzam czytać ale tytuł mnie powalił i dziś towarzyszy mi przez cały dzień na GTalku (pewni niektórym wydawał się dziwny ;)) "Smoki letniego płomienia"... rewelacja.
A jak już jestem przy Merlinie to w piątek zauważyłem, że już całkowicie wygląda jak Amazon kiedyś. Mi ta zmiana średnio sie podoba,bo jednak cenie bardziej orginalność. Wiem, wiem Amazon to twórca standardów eshopingu, ale... Co śmieszne obecny Amazon jakoś tak teraz wygląda jak stary merlin, no ale... widać wiedzą ludzie z Merlina co robią. Już się nawet przyzwyczaiłem do nowego interfejsu. Choć uważam że stary był jak najbardziej przejrzysty i obok Komputronika uważam ten sklep za najlepszy w polskiej sieci, no może jeszcze dorzucę Syriusa.
Dziś budząc się rano stwierdziłem, że co tygodniowe,piątkowe "Hard resety" nie mają sensu. I to był chyba mój ostatni (choć był udany, Yaro + % = inny człowiek :)) jaki zaliczyłem. Jeżeli poznają Cię juz barmani i wiedzą co pijesz to zaczyna być to juz zastanawiające. Dziś czułem zdegustowanie i złość do samego siebie. Wiem że była to jedyna totalna rozrywka w ciągu tygodnia pracy, pracy, braku snu i bólu wnętrzności (bo tak jakoś kojarzą mi się ostatnio tygodnie, choć oczywiście jest to przerysowane i pewni spowodowane moim obecnym nastrojem, częstym ostatnio. Każdy dzień staram sie przeżyć maksymalnie żyjąc bez planów i celów, więc zawsze trochę czasu znajduje na oderwanie sie od pracy. Choć czasu tego ostatnio mało jest w tygodniu.), ale jakoś przestało mi sie to podobać. Juz w ten piątek jakoś nie chciało mi sie iść ale obiecałem więc poszedłem. Soboty w sumie po resecie są też skazane na marnotrawstwo bo dzięń staje sie b. krótki wstając o 11-12 a tego nie lubię.

Ogólnie staje sie ostatnio dziwny jakiś, widzę to po reakcjach przyjaciół i bliskich (którzy zresztą ostatnio jakoś coraz częściej zapominają o mnie :/ a telefony od mamy wyglądają jakby sprawdzała czy żyję jeszcze i totalnie nie zwariowałem :)). Zresztą ja się im chyba nie dziwię sam siebie czasami się boję, a moje ironiczno-pesymistyczne podejście może drażnić nużyć. Ale jakoś juz przestało mi sie chcieć udawać. Tak żyje więc tak mówię.

Dzisiaj poszedłem na zakupy żeby sobie poprawić humor ("ona" we mnie w takich chwilach bierze górę ;) ) i wracając poczułem zapach palonego drzewa... jesienna pogoda,chłodno i ten zapach... rewelacja. Ja chcę mieć kominek! Wiem w bloku raczej nierealne. Ale jak w końcu zdecyduję się na ten remont pokoju (zapał ten rośnie i zaraz spada bo od razu stwierdzam ze to nie ma sensu, bo po co, itp. :/) to może taki elektryczny sobie sprawię, żeby przynajmniej "migał ogień" (widziałem kiedyś w Obi takie atrapy do kominków elektrycznych,wyglądał jak żywy, tylko nie miał zapachu :((( )

Na dziś tyle. Nawet tego nie czytam niech leci:} Popracuje jeszcze z godzinkę. Wykąpię się (mam nowe sole w takich suuuuper kolorach) i do spania. A jutro znowu wszystko od początku. Dobranoc. Chyba ponownie wrócę do blogowania. Taki ekshibicjonizm czasami pomaga,więc przepraszam za to :}

poniedziałek, 18 września 2006

"I ten lider nazywa się Rober Kubica..."


10.09.2006 - historia tworzy się na naszych oczach :)

środa, 30 sierpnia 2006

:(

No i jestem chory. Skonczył sie urlop (wtorek) i od razu w padłem objecia jakiegos pewnie wirusa. Po urlopie nie czuje sie wypoczety bo jka sie gdzies nie wyjedzie to nie stety odpoczynku nie ma. trzeba sie totalnie oderwać od codziennego zycia żeby choc troche odpocząć. Teraz mam goraczkę, dreszcze i totalne zniecheceni z bólmi kości w tle. niestety nie ma liczyc co na chorobowe bo zarówno w jedenj jak i w drugiej paracy maskara (jak zobaczyłem taski na poniedziałek to padłem z wrażenia :/).jak tylko powrócę z "Ch" to porobię i nadrobię wpisy do bloga. Bedzie troche o nowych książkach. Od października (09) zaczybak kurs angielskiego - boje sie :} juz nie pamiętam jak to jest byc "uczniem"... no zobaczymy, ale chce w koncu mówic po angielsku i pisać a nie tylko czytać manuale ;)
No to wracam do dreszczy i do pracy. Zrobię sobie "petardę" (herbata, cytryna, sok malinowy lub miód oraz... amol; pijemy na gorąco) - własny patent, który przeważnie pomaga ;)

poniedziałek, 28 sierpnia 2006

I Am Not A Terrorist

Hit na każde lotnisko i nie tylko:I Am Not A Terrorist

środa, 16 sierpnia 2006

Lato powraca

Po tygodniu jesiennej pogody chyba lato powraca. Ale zobaczcie jeszcze takie zdjęcia (te kolory!) i pomyślcie, że to nas czeka już niedługo... żeby chociaż tak to wyglądało... ech czemu lato nie trwa w Polsce cały rok :) Zdjęcia nie są przerobione wiec podziwiajmy wspaniałe obrazy prosto z Dani:


Tutaj sa większe wersje: [1] [2]

wtorek, 1 sierpnia 2006

Moja

Wtorek. W pracy jest jeszcze jakoś do zniesienia choć czasami uderza we mnie fala i wtedy wysiadam. Teraz zaczyna sie normalny dzień taki sam jak inne obecnie przeszłe i przyszłe. Nic chyba w sumie wesołego. Z Babcia nie jest dobrze :( Traci wzrok w jednym oku i teraz trzeb juz sie skupić na ratowaniu drugiego :((( Mam nadzieje że to pierwsze nie jest jeszcze stracone. Może preparaty i witaminy pomogą. W czwartek kolejna wizyta. Jak teraz na nią patrze to widze że jest taka krucha... ma nadzieje że wszystko będzie dobrze.

Tracę juz siły. Dziś jeszcze doszło jakieś boleści chyba brzucha lub żołądka. Sypie się :} Spraw urlopu sie chyba wyjaśniła: do końca tygodnia przyjdzie program festiwalu, który mam umieścić w sieci, ale nie wiadomo kiedy. Tylko że że przeniesieni tego do htmla traw z 3-4 dni (z poprawkami). Więc jak przyjdzie w piątek... papa pierwszy terminie :/

Straciłem dar porozumiewania się z bliskimi osobami. Zawsze myślałem że to się nie stanie, a jednak... To jest chyba jednak moja wina. Przypomniało mi sie że kiedyś często mi powtarzano będzie mi ciężko w życiu z moim charakterem... i chyba mieli racje.

Jadę zawieźć klucze na działkę do mamy, nie chce mi się bo mam dużo roboty i w dodatku jestem zmęczony i chętni bym sie wykąpał (namiastka azylu: wanna, gorąca woda).

Ok jade.

Księga pięciu kręgów

I powiedzcie, że jak juz zacznie się sypać to później nie działa to juz jak magnes... wieczorem sie dowiedziałem, że Babci odkleja się siatkówka :( Jutro będę wiedział więcej jak wróci od okulisty. Trzymam kciuki... nawet nie patrzę na ten temat do google...

Jestem juz zmęczony widzę po swojej wydajności i samych „chęciach” do wszystkiego. Urlopu! Jutro będę sie starał przynajmniej ustalić jakiś termin w pracy. Może uda sie dwa ostatnie tygodnie sierpnia, od 07.08 nawet nie liczę :/

Robota na dziś skończona, nie było nawet tak dużo. Ale jutro juz zaczną się schody, nowe modułu i możliwości silnika (hardcorowe implementacje rabatów), boję sie... ;}

Dzisiaj taka myśl na temat wszystkiego rodzaju przypowieści, sentencji, cytatom, które maja nam pomóc w życiu, jakie można wyczytać lub usłyszeć. A czemu? Bo chciałem sobie kupić książkę Miyamoto Musashi „Księga pięciu kręgów„. Czekałem na nią(!), ale jak miałem ją już w reku to sobie pomyślałem: „Po co”? Powiedzcie kto myśli sobie jak mu jest źle, że:


Umarłem, ale powstałem. Stoję we własnej krwi, Zastygłej jak styczniowe kałuże, Choć martwy to jednak jestem! Umarły wśród żywych Cieni...”*
albo:

Trzeba kochać życie nawet jako to życie nie kocha nas...”*

albo:

W życiu jesteśmy żołnierzami. Żołnierz żyje by walczyć, a walczy by zwyciężać”*

No fajnie. Tylko, że to jest ok jak wszystko dzieje sie po naszej myśli jak wszystko sie układa. Wtedy takie mądre treści wydaja nam się bardzo „życiowe”. Jak już coś się stanie to wszystko mamy w... głębokim poszanowaniu. Tak więc odłożyłem „Księgę...” na półkę i wyszedłem. Żeby się nie poddawać to ja wiem i staram sie. Czasami lepiej, a czasami gorzej... teraz chyba gorzej :}

Mam nadzieję, że nikogo nie męczę swoim pisaniem. Niektórych pewnie śmieszę, ale ja lubię mówić, nie wiem czy mądrze, ale lubię. Pisanie to taka namiastka. Chyba mogę...

To co? Trzeba się zwijać. Po przegrywać prace na serwery do testowania, pozbierać w jedno miejsce wszystkie klamoty na jutro do zabrania (żeby nie latać rano i sie nie spóźnić), nastawić zegarem, umyć zęby i wyro. Do jutra... a nie do dziś :/ No i na koniec rozbolała mnie głowa... moja teoria „Magnesu nieszczęść” ma jednak sens.


* To nie pochodzi z "Księgi pięciu kręgów"!

================

Może ktoś sie jednak skusi (ja pewnie i tak to kiedys kupie):

Thomas Cleary, Miyamoto Musashi "Księga pięciu kręgów"
"Japońskie sztuki walki pomagały wojownikom zwyciężać Dziś pomogą i Tobie.
Opanuj tajniki walki i zwyciężania. Poznaj sposób działania przeciwnika. Odnajdź harmonię i rytm we wszystkim, co robisz.
Sztuka walki mieczem to droga do doskonałości -- umiejętność znalezienia rytmu, zharmonizowania umysłu i ciała. Samuraje doskonalili ją przez całe życie. Jeden z największych wojowników w historii Japonii -- autor tej książki, Miyamoto Musashi -- nigdy nie twierdził, że jest mistrzem. Musashi -- wojownik, ronin, poeta i nauczyciel sztuki walki -- spisał swoje nauki w "Księdze pięciu kręgów". Pięć kręgów to uniwersalne prawdy, które znajdują zastosowanie nie tylko na polu bitwy i w pojedynkach, ale także w życiu, pracy i relacjach międzyludzkich.

Sztuka walki i sztuka życia opierają się na harmonii i rytmie, który trzeba umieć znaleźć we wszystkim, co robimy. Droga do zwycięstwa to sztuka odnalezienia rytmu przeciwnika i zachowania wewnętrznego spokoju podczas walki. Jak bardzo te zasady przypominają zasady, które opanowujemy, poznając sztukę negocjacji, zarządzania i komunikacji z innymi ludźmi?"

poniedziałek, 31 lipca 2006

Ścinki umysłowe

Nie czytajcie tego...
Kiedyś 3NL miał podtytuł „Kto może ten pisze, kto czyta tego wina” teraz już niestety ciężko napisać coś osobistego raz że niektórych rani co mowię, innych denerwuje a po drugie zaglądają tu dzieci (link z bloga Nanci). Zresztą i tak chyba szkoda... dzis włóczyłem sie po mieście by w koncu zorientować się że chodzę bez celu bo zapomniałem po co właściwie poszedłem dla zasady wstąpiłem więc tylko do empiku (tak książka...) .

Denerwuje mnie już to lato. Pierwsze lato którego mam dosyć... ok miałem nic nie pisać, ciężko.

Czy to jakieś fatum? W tym miesiącu spadły na mnie jakieś dodatkowe opłaty, przesyłka z allegro nie doszła, urlopu chyba nie będzie jak chciałem, błędy w projekcie i ogólnie stan ducha w stylu „rozdziobią cię kruki i wrony”. Co jest?! Ile jeszcze prób?

Nie, nie użalam się nad sobą ja z tym musze żyć więc użalać sie nie mogę bo to i tak nic nie da.... nie robie tego dla efektu "litości", pisze bo tak mi sie podoba. Mógłbym więcej ale jak już wiecie nie moge.

Dziś zestaw standardowy: zupa, praca i kąpiel. Ech.... życie bogate w przeżycia nie ma co ;)

Idę.

niedziela, 30 lipca 2006

Cyklo Zen

30 km, nie wiem gdzie byłem, ale jakoś udało mi się wrócić. Boli mnie cholera stopa od dwóch tygodni i nie chce przestać, dobrze że na rowerze jej nie czuje, ale jak juz zaczynam chodzić to kicha. Zrobiłem kilka zdjęc ale jakoś tak bez emocji (reszta tu). Jadąc w głowie miałem super wersje wpisu do bloga (słuchałem soundtracka do World of Worcraft i piosenki super zgadzały sie z tym co sie działo jak jechałem, a działo się...), ale teraz juz w domu chęci mi przeszły... idę się wykąpać...

Biblioteczka

David Morrel - Infiltratorzy
"Nazywają siebie "infiltratorami". Nielegalnie badają stare, opuszczone budowle, przestrzegając zasady, by nie pozostawiać w nich nic oprócz odcisków stóp, i nie zabierać nic poza zrobionymi przez siebie fotografiami. Obiektem ich najnowszej eksploracji jest tajemniczy hotel Paragon, olbrzymi gmach wzniesiony na początku XX wieku przez ekscentrycznego milionera, zaprojektowany na wzór piramid Majów. Ale wyprawa okaże się bardziej niebezpieczna i przerażająca, niż mogli przypuszczać."

Morrella znałem głównie z Bractwa Róży, ale teraz zapamiętam kolejny tytuł. Książke czyta się błyskawicznie bo akcja i tajemnica nie pozwalają oderwać się od kartek powieść.

Magdalena Kozak - Nocarz
"Praca w służbach specjalnych niektórych może pociągać, innych odstraszać. Wiadomo - stres, narażanie życia i jeszcze obowiązek, który każe trzymać język za zębami. Nie jest łatwo. Ale dla niektórych to sposób na życie. Dzięki ciągłej dawce adrenaliny we krwi czują, że istnieją. Taką drogę wybrał również bohater książki Magdaleny Kozak. Służbie dla Ojczyzny gotowy był poświęcić wszystko. Dostał nowe życie, nową tożsamość, nową misję. Trafił do tajnej jednostki ABW, która pod przykrywką standardowych działań, zajmowała się walką z Renegatami - groźnym rodem wampirów."

Wampiry w polskiej rzeczywistości i w dodatku w słuzbach specjalnych? Tak, to prawda One istnieja i czekaja na Ciebie za rogiem.... Ciekawy pomysł i dobre zakończenie.

Andrzej Pilipiuk - Operacja Dzień Wskrzeszenia
"... Nikt się nie spodziewa, że właśnie Polsce przypadnie niechlubna rola wywołania ostatecznej wojny. A wszystko z powodu ambicji nowego prezydenta, który postanowił uczynić z naszego kraju atomowe mocarstwo. Jak na rasowego polityka przystało, nie wziął pod uwagę, że jego program może wymknąć się spod kontroli, a świat stanie w obliczu zagłady... Młodzi bohaterowie biorą odpowiedzialność za losy przyszłych pokoleń. I nie tylko przyszłych, bowiem cel ich tajnej misji znajduje się w przeszłości. Podjęte przez nich zadanie jest tym trudniejsze, że podróżom w czasie towarzyszą liczne paradoksy, które mogą zmienić obraz świata w teraźniejszości."

Mhh, mam mieszane uczucia. Z jedenj strony czasami czyta się kartka za kartką, ale czasami wieje nudą. Zakończenie też mnie zawiodło. Jak nie musisz to nie czytaj.

Obecnie cztam China Mieville - Blizna. Jak skończę to napiszę jakie wrażenia
A w kolejce czekaja kolejne 4 książeczki...

Google Talk 1.0.0.95

Do pobrania jest nowa wersja komunikatora od Google. GT posiada teraz możliwość przesyłania plików, pocztę głosową (nagrania do nas można odsłuchac w Gmailu) oraz możliwośc wyświetlania w opisie GT nazwy odtwarzanego obecnie utworu (wsparcie dla iTunes, Winampa i Windows Media Playera). Tutaj więcej informacji oraz link do pobrania GT. Doszło tez kilka usprawnień interfrejsu.
Opisy działają (sprawdziłem w iTunes), przesyłania plików i voicemail nie miałem jak przetestować. Kto się nagra? Czyli jak widąć Google znowu nas czymś zaskoczyło. Pobierajcie i instalujcie bo warto.

piątek, 28 lipca 2006

Cyklo Zen

Napadła mnie nagła chęć wyjechania żeby oderwać sie choć na chwile. Batonik „Bounty” bidon wody (aluminiowy to był dobry zakup w końcu woda po 2h smakuje jak woda), iPodzik i jazda. Zaczynamy: bzów, oleska wiadukt, katowicka, 1-Maja, wiadukt na struga, struga (5 lat z życia – Technikum Gospodarki Wodnej, specjalność Ochrona Wód – a skończyłem jako programista PHP i Webmaster ;)), teraz stare znajome skróty wzdłuż Odry i siup pod gore na komionke koło starej chyba cementowni (na Jana z Jemielniccy – ta nazwa zawsze mnie powala, miałem tam praktyki, byłem „chemikiem” a praktyka polegała na „lataniu” z pilnikiem..... oj działo się, działo. A na kamionce faktycznie są glooooony, ale ogólnie fajnie wygląda. Większa niż Sylezja), wzdłuż kamionki i później to juz „opcja na hiphopowca a później w lewo” czyli nie wiadomo gdzie ale zawsze do przodu :) jadę, jadę ..... o! Proszę Grudzice no to w lewo , wiadukt, armii krajowej, dworzec PKP, krakowska, rynek (Tyskie w ogródku), rondo, cementowa (!!! 41km/h co jest!!?? aaaa już jasne „Wet Send” RHChP, tiaaaaa to daje powera), harcerska (ostro pod górę), w lewo w kierunku sylezji i potem w prawo na polna drogę „AT” skok ze stopnia, pizzeria Ali baba i oleska, wiadukt, nysy łużyckiej, w prawo – luboszycka, wiadukt i chabry.... ale to nie koniec bo ja jutro śniadanie za „plastik” zjem ale myszon potrzebuje gotówki – no to do bankomatu na zwm, bankomat, wodociągowa, obok basenu, plac róż, bzów i domek. I jakby nie było 28 km zrobione.
I tak powstał „wspaniały” wpis w stylu Mirona Białoszewskiego tylko że nie warszawa, ale opole ;) Teraz kąpiel + okocim palone, książeczka i lulu a co?! Raz mogę iść przed 1:00
Ale tak naprawdę wcale nie jest mi wesoło :(

czwartek, 27 lipca 2006

H2O

Ja wiem, że są reklamy dobre, b. dobre, lubię reklamy, ale ta mnie powaliła :)


I w klimacie żeby było super zdjęcia podwodne, ale nie rybek...

Więcej znajdziecie tu...

Posłuchajcie...

Uwaga na szczękę :)


... Ona ma 11 lat :)

środa, 26 lipca 2006

Politycznie musi być ;)

A jak!? :) Jaki to Polak co nie prawi o polityce, choć mi po wkroczeniu PiS na arenę odechciało się całkowicie politykowanie bo.... i tak nie ma sensu :) Ale filmiki można oglądnąć:





A jak polityka to Polska ja Polska to upały a jak upały to pogoda a jak... dwa super zdjęcia z tym związane. I już mi odpadło tworzenie dodatkowego wpisu. Polak potrafi... dziś jakoś tak patriotycznie się zrobiło hehehe ;)

To są orginalne zdjęcia i Pohotoshop tutaj nie gościł, piszę zwłaszcza o tym piorunie ;)

iPod

A oto moja nowa zabaweczka :) iPod Video 30GB (bieżąca generacja ipodów tzw. G5)

Muszę powiedzieć, że jestem mile zaskoczony. Miałem w ręku kiedyś G4 3mana i wtedy zrozumiałem czemu iPod to iPod - wizualnie to prawdziwe cudo :) Ale wygląd mojejego G5 jeszcze bardziej powala :) Az chce sie to trzymac w reku :D Mam wersje białą, chciałem czarnego ale akurat nie było w tak konkurencyjnej cenie (kupiłem na Allegro), ale teraz nie żałuję - biały to jednak biały... klasyka smaku ;)
Oprócz słuchania muzyki i można na nim przeglądac zdjęcia i oglądac pliki video. Możemy tez zdjęcia i filmy ogladac na TV po podłączeniu ipoda. Do sprzetu HiFi jak najbardziej tez możemy go podłączyc :)
Ale oczywiście iPod to muzyka. Na 30GB naprawdę mozna sporo zmieścić. Moja kolekcja zajmuje 19GB, a jest 3664 utwory i wg. iTunes (soft do zarządzani plikami miedzy komputerem a iPodem) jest to 10 dni (10 x 24h) słuchania, oczywiście bez powtórzeń ;)
Stałem sie więc elementetm społeczności "białych słuchawek" :)