niedziela, 15 października 2006

Koniec i początek

Niedziela to właśnie taki koniec i początek. Z jednej strony koniec tygodnia, wolne, ale z drugiej czuje się oddech nowego tygodnia. Pewnie nie tylko jak tak to odczuwam bo ja nie bardzo lubię niedziele. Mam w głowie, że i tak jutro będzie praca i tak przez kolejne 5 dni. To jest jak z ta szklanką wody napełnioną w 50%: optymista widzi jeszcze pól szklanki wody a pesymista tylko pół szklanki wody. Za to bardzo lubię soboty. To jest taki dzień w którym wiem, że za mną był ciężki tydzień a jutro jest wolne. Więcej sobót proszę!

To poszukiwanie...
Ta potrzeba do rozwiązania tajemnic życia,
W końcu jakie to ma znaczenie, skoro ludzkie serce
może znaleźć znaczenie|/w najmniejszej z chwil.
Oni tu są.
Pośród nas.
W cieniach.
W świetle.
Wszędzie.
Czy już o tym wiedzą?

To końcówka napisów do nowego serialu który zacząłem oglądać: Heroes. Nie kojarzcie tego z X-Man. Bo tutaj są to normalni ludzie z własnymi problemami, którzy odkrywają w sobie nadprzyrodzone zdolności. I muszą je wykorzystać do uratowania świata, choć jeszcze tego nie wiedzą... Brzmi banalnie, ale to tylko banalny opis. Film już taki nie jest.

Wróciłem z teraz „CykloZen by Night”. Trasa standardowa, puste ulice i ciemne okna (zmęczenie psychiczne...) plus górka na ZWMie (... i fizyczne). Górka nocą to taka nowość w CZ, kurcze zjazd bez hamulców w nocy z niej to super przeżycie. Godzinne pedałowanie po mieście nocą przynosi mi trochę oddechu. Lecz po powrocie do domu wszystko wraca jakby z podwojona siłą ale w końcu przechodzi i się normuje do normalnego poziomu do którego się już muszę przyzwyczaić chyba :}

Muszę zabrać sie jeszcze za angielski bo jakoś nie miałem czasu/chęci do tej pory tego zrobić. Angielski, angielski.... mhhh troche straciłem zapału do tego zresztą jak do wszystkiego ostatnio. Zajęcia (2 do tej pory) do tego wszystkiego mnie jakoś nie powaliły. Boję się że lektorzy podchodzą do tego za bardzo na luzie. Ale zobaczymy...

No i praca, tak... W pracy dużo zmian. Nowy szef, nowe podziały (nowe sekcje), nowe rozwiązania (obecnie planujemy dużo usług,zwłaszcza głównych przenieś n Widowsy...tak trochę to zabrzmiało herezją, ale niestety taka jest rzeczywistość :| ) . Moja pierwsza reakcja na zmiany była strasznie pesymistyczna (a jak! Przecież to ja ;) ) i już myślałem że będzie to kropla która przeleje wszystko i w końcu zdecyduje się na jedną pracę. Niestety okazało się, że teoretycznie może być nawet lepiej a przynajmniej dla nas adminów (nas dwóch). Wybraliśmy stronę i teraz konsekwentnie musimy iść ta drogą. Teraz w tygodniu juz prawie całkowicie nie mam wolnego czasu: praca x 2,angielski i nauka nowego oprogramowania MS... 3,5h spania to już standard. Wiem że to mnie wykańcza ale ja nie umiem sie poddać. Jest coś nowego, nowe wyzwanie i to powoduję, że musze sie z tym zmierzyć. Czasami zadaję sobie to pytanie: „Po co?” ale wolę na nie nie odpowiadać bo może się okazać że życie moje faktycznie jest pozbawione sensu. Co zresztą i tak często mi wychodzi po zastanowieniu :}

Aniołowie niech idą spać, w moim domu nie ma dla nich miejsca
Chcę dziś zostać sam, pozwolić Ci przetrwać

Tęsknoty smak nie jest mi obcy,
Zostałem sam aniołowie już poszli

Samotności samotność daje mi odpowiedz
Pomogłem sobie choć nie jestem Bogiem

(Agressiva 69)

Odwróciła się ode mnie kolejna osoba. Chyba faktycznie jestem toksyczny :((
Wiem że każda moja odpowiedz, nawet każdy wpis może wydawać sie tylko głupim lamentem i teatralnym gestem, który ma wzbudzić litość... ale tak nie jest, naprawdę. Ja tylko nie umiem sobie juz poradzić ze wszystkim. Staram sie ale i tak przychodzi chwila, że wszystko się wali i zaczyna od nowa. To nazywam brakiem sensu właśnie :/ Już chyba wszystkie cumy zostały poucinane, czas na rejs oceanem samotności...

Dzisiejszy wpis i cały dzień zresztą nie był już tak budujący jak ostatni (mówię o sobie). Boli mnie głowa. Do dupy ze wszystkim.... nara