Uwielbiam Google i wszystkie projekty ich (no może po za czytnikiem RSS bo to jak dla mnie nie wygodne narzedzie. Już niedługo chcę opisać kilka narzędzi Web 2.0 i będzie też tam o czytniku on0line do RSS), ale coraz bardzije wnerwia mnie ten Blogger (edycja, brak, tagow, dosyc marne themes, brak pluginow).
Pracowalem ostatnio z Wordpressem (zrobiłem na nim strone w pracy, tak mozna zrobic stone na enginie blogs :)) i jestem nim zachwycony. Brak fajnych themsow to nie argument bo mozna przeciez zrobic cos samemu, ale pozostale "-" pozostają.
Musze tylko zobaczyc jak mozna przenies (i czy mozna!) wpisy z bloggera na wordpressa. Jak sie uda to prawdopodobnie Blog bedzie na stronie redwarrior.net (w koncu cos tam bedzie :), szewc bez butów chodzi). Zobaczymy na razie mam mnóstwo pracy zawodowej wiec przenosiny bloga traktuje jako odskocznia. A jezeli chodzi o prace to zaczynam przygode z AJAX :) Czyli witajcie wersje "beta" :)
niedziela, 26 lutego 2006
wtorek, 21 lutego 2006
Lunche, brunche i dinery
Teraz wszystko bedzie jasne co jest czym:
Lunch.
Nie jest śniadaniem. Nie jest obiadem. Wczesna pora ( ok. godz. 13.00) sugeruje lekkie menu. Jego forma bywa różna – od kanapki w pobliskim fast foodzie, przez bardziej wyszukane formy zaspokojenia lekkiego głodu (w rozsądnych ramach finansowych), po wytworne i biznesowe spotkania w miejscach bardzo eleganckich. W naszym rodzimym wydaniu lunch zamienia się niejednokrotnie w ulubiony zestaw obiadowy Polaków: zupa pomidorowa i schabowy ;) Przerwa na lunch ma niewątpliwą zaletę – wstajemy na chwilę od biurek i przewietrzamy głowy.
Brunch.
To niezobowiązujące spotkanie w mieście, w dniu wolnym od pracy w godzinach około południowych. Raczej kameralne, często z pomysłem poznania bliżej baru, który zobaczyło się kątem oka w tygodniu lub słyszało zachęcające opinie. To sposób na spróbowanie nowych dań, ciągle lekkich ze względu na porę. Plotki z przyjaciółką, z którą widujemy się stanowczo za rzadko. Na krótkie i smaczne spotkanie w starannie dobranym gronie znajomych. Nie mamy ochoty poświęcać krótkich, wolnych chwil na przyrządzanie jedzenia w domu. Teraz co krok pojawiają się nowe lokale gastronomiczne. Brunch stanowi dobre rozwiązanie.
Późno jadane dinnery to po prostu nasze kolacje.
Odbywają się w wytwornej oprawie, starannie zaaranżowanej atmosferze, sprzyjającej nieśpiesznej degustacji. Coraz częściej łączą życie towarzyskie ze sprawami zawodowymi. Tak naprawdę … nie ma powodów by kolację nazywać dinnerem…
Źródło: kuchnia.o2.pl
Lunch.
Nie jest śniadaniem. Nie jest obiadem. Wczesna pora ( ok. godz. 13.00) sugeruje lekkie menu. Jego forma bywa różna – od kanapki w pobliskim fast foodzie, przez bardziej wyszukane formy zaspokojenia lekkiego głodu (w rozsądnych ramach finansowych), po wytworne i biznesowe spotkania w miejscach bardzo eleganckich. W naszym rodzimym wydaniu lunch zamienia się niejednokrotnie w ulubiony zestaw obiadowy Polaków: zupa pomidorowa i schabowy ;) Przerwa na lunch ma niewątpliwą zaletę – wstajemy na chwilę od biurek i przewietrzamy głowy.
Brunch.
To niezobowiązujące spotkanie w mieście, w dniu wolnym od pracy w godzinach około południowych. Raczej kameralne, często z pomysłem poznania bliżej baru, który zobaczyło się kątem oka w tygodniu lub słyszało zachęcające opinie. To sposób na spróbowanie nowych dań, ciągle lekkich ze względu na porę. Plotki z przyjaciółką, z którą widujemy się stanowczo za rzadko. Na krótkie i smaczne spotkanie w starannie dobranym gronie znajomych. Nie mamy ochoty poświęcać krótkich, wolnych chwil na przyrządzanie jedzenia w domu. Teraz co krok pojawiają się nowe lokale gastronomiczne. Brunch stanowi dobre rozwiązanie.
Późno jadane dinnery to po prostu nasze kolacje.
Odbywają się w wytwornej oprawie, starannie zaaranżowanej atmosferze, sprzyjającej nieśpiesznej degustacji. Coraz częściej łączą życie towarzyskie ze sprawami zawodowymi. Tak naprawdę … nie ma powodów by kolację nazywać dinnerem…
Źródło: kuchnia.o2.pl
Oko zawiedzie...
Zobaczcie na obrazek pod tym adresem. Mowie od razu z gory on jest STATYCZNY. To nie jest zadna animacja :)
poniedziałek, 20 lutego 2006
poniedziałek, 6 lutego 2006
Dziś urodziny Boba Marleya
"Kim jest dla mnie Bob? Na pewno człowiekiem legendą - symbolem walki o wolność , królem muzyki miłości i wolności jaką niewątpliwie jest reggae. Dzięki niemu ta właśnie muzyka została zauważona i ja w końcu do niej dotarłem.."Podpisuje się pod tym całym sobą. Wszystkiego najlepszego! Dziękuje za cała pozytywna wibracje i energię jaką mi dawałeś i dajesz, dziękuje za regge :)
W uznaniu zasług, jakie poczynił dla pokoju światowego przedstawicieli narodów Afryki przy ONZ przyznali mu Medal Pokoju ONZ.Tuż przed śmiercią, w kwietniu, przyznano mu jamajski Order Zasługi, odebrany w imieniu artysty przez syna - Ziggy'ego.
Wiecej...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)