wtorek, 27 listopada 2007

Z biblioteczki kota Maurycego

Jedna z najlepszych korzyści urlopu to czas na czytanie. Tak więc ponownie coś do czytania.
Niegrzeszny mag, Eugeniusz Dębski - Co wam mogę powiedzieć... po prostu głowa i oczy same rwą się do czytania i poznawania dalszych losów bohatera :) Dwa dni czystej przyjemności czytania. Ciekawe "zawiązanie" oraz szybka i wciągająca akcja, żywe dialogi, "kilka" zakończeń. Początek i "zakończenie" to inna historia tak jakby, ale nie chcę mówić za dużo ;) Mam nadzieję, że to nie koniec przygód maga Chainekkena.

niedziela, 25 listopada 2007

Kuchnia, gotuj!

Czyli ... Musztardy
Jeżeli ktoś sądzi, że najlepsze musztardy robi w Polsce firma Kamis to jest w błędzie. Ja tak myślałem i obecnie zmieniłem zdanie już całkowicie.
Kiedyś po zakupie musztardy francuskiej (mojego ulubionego rodzaju) z "kolekcji" Musztardy Świata firmy Roleski doznałem smakowej ekstazy :) To po prostu dzieło sztuki. Idealna konsystencja, smak ostro-kwaśno-słodkawy, pękające, wyraźnie wyczuwalne całe ziarna gorczycy. Cacko smaku, ślinianki już zaczęły mi działać same ;)
A ostatnio nabyłem z tej samej firmy musztardę Kozaka. I ponownie strzał w dziesiątkę! Daltego od dziś mówię wszystkim: najlepsze musztardy robi w Polsce Roleski!
Z przyjemnością spróbuje inne smaki.

Przy okazji ciekawie zapowiadają sie przetwory firmy Kowalewski. Od nie dawna pojawiły sie w sklepie, w którym robie zakupy i skusiłem się omamiony ładnymi opakowaniami ;) Rozczarowania nie było a wręcz przeciwnie wszystko smakowało. Barszczyk i żurek (zakwas) smaczne jako zupki a dynia w occie pierwszy raz mi smakował i to bardzo a próbowałem już kilku.

sobota, 24 listopada 2007

Z biblioteczki kota Maurycego

  1. Gwiazdozbiór Kata, Rafał Dębski - Z opisu wydawała mi się ciekawa, ale niestety w połowie zacząłem odczuwać brak chęci do czytanie jej. Bohater ciekawy, początek historii również, ale potem akcja siada. Zabrakło równowagi pomiędzy ciągającą fabułą i wywodami moralno-egzystencjalnymi. Szkoda.
  2. Ragnarok 1940, t.1, Marcin Mortka - Ciekawa alternatywna historia. Szybko się czyta i zapowiada się ciekawie. Na pewno kupie tom 2.
  3. Kłamstwa Locke´a Lamory, Scott Lynch - Na konie zostawiłem Kłamstwa. Polecam z całego siebie. Dawno już się tak nie zaczytałem, dosłownie wsiąkłem jak krew w piasek. Jedna z lepszy książek jakie czytałem, a zapowiada się na związek na dłużej bo podobno ma być jeszcze 6 tomów!

Biję się w pierś... "lekutkko" ;)

Oj dawno nic nie było więc pora nadrobić straty i zapełnić trochę sieć moimi wymysłami-wpisami. Chciałem wszystko wrzucić do jednego wora, ale jednak to rozbiję żeby było ładnie, zgrabnie i przejrzyście ;)
Za oknem już niestety czuć po miału oddech zimy na karku pomimo dwóch ciepłych dni. Smutne, ale prawdziwe. Niestety nie udało mi się przyłapać fotograficznie Pani Jesieni więc nie mam żadnego ładnego zdjęcia PZJ (Polskiej Złotej Jesieni), a szkoda bo czasami widziałem baaardzo ładne ujęcia :} Za to zasmakowałem w zdjęciach nocnych (dla chętnych) i pewnie wybiorę się jeszcze na jakieś. Mam kilka pomysłów ;)

Jestem na końcówce 2-tyg urlopu. Czy wypocząłem? Średnio :|

Zabieram sie chyba do pierwszego egzaminu (z certyfikatem) z angielskiego. Wymyśliłem to sobie w ramach: obrany i widoczny cel łatwiej zrealizować ;) Zobaczymy co z tego będzie.

wtorek, 13 listopada 2007

Gramy, ale poczytać też warto

  1. "Pierwszy, największy i najlepszy serwis na temat Neuroshimy Hex. Droga do jego osiągnięcia była długa i męcząca, nie odbyło się bez płaczu, grożenia i zgrzytania zębami." [Więcej...]
  2. "... obszernego samouczka, wyjaśniającego podstawy gry w Dungeoneer i pokazującego przykładową rozgrywkę. " [Więcej...]
  3. Felieton Adama (Folko) Kałuży na temat wydawnictwa "Portal", wydawcy m.in Neuroshimy Hex, Machiny (1, 2), Glika... [Więcej...]

sobota, 10 listopada 2007

Robale: zdjęcia, które wgniatają

Resztę zdjęć Igora Siwanowicza znajdziecie pod tym adresem. Są rewelacyjne!

piątek, 9 listopada 2007

"Góral" c.d.

Miejscowość: Nowy Sącz
Ulica: Gucwy Konstantego Klemensa

Historia, Rodzina, Polska... MOCNE

Dzisiaj znalazłem artykuł o Bracie moje go Dziadka (od strony Ojca). Słyszałem o nim od Mamy: że była książka, że był film. A teraz o tym przeczytałem. Powiem, że zrobiło mi się bardzo dziwnie, tam w środku. Duma, radość... miło. Cały artykuł tutaj, a poniżej fragmenty o "Góralu".

"Swoistym dramatem dla piszącego o tych sprawach jest fakt, że kurierstwo stanowi temat o nieprawdopodobnym bogactwie wątków, spraw i zdarzeń, których w kalendarzowym skrócie szerzej potraktować nie można. Ukażemy więc tylko ważniejsze fragmenty większej całości.
Jako pierwsza, lub jedna z pierwszych, rozpoczęła pracę na sądeckim odcinku przerzutu i łączności trasa zorganizowana na zlecenie warszawskiej komórki Związku Oficerów Rezerwy (ZOR) przez sądeczanina, wychowanka kolejarskiej rodziny Zenglów (ul. Zygmun­towska 38), por. Klemensa Konstantego Gucwę ps. „Góral". „Góral" po koleżeńsku „Kostek", wychowanek Kolejowego Przyspo­sobienia Wojskowego, bardzo popularny i lubiany, był właściwie twórcą głównego w Sądecczyźnie zespołu kurierskiego, który pracował od marca 1940 r. do końca wojny, wpisując się złotymi literami do historii łączności zagranicznej. Zespół „Górala" zaczynał od przerzutów. Pierwszymi klientami byli oficerowie nadsyłani przez centralę ZOR w Warszawie. Z czasem lista uchodźców poszerzyła się na całą Polskę. „Szli na Górala" wszyscy, którym udało się zdobyć z nim kontakt.

„Góral" skompletował doskonały zespół złożony przeważnie z kolejarskich synów, byłych kolegów z Kolejowego Przysposobienia Wojskowego, rozkochanych w łażeniu po beskidzkich „zbyrkach", świetnych narciarzy i sportowców. Pierwszymi, którzy poszli na graniczną służbę byli: Jan Freisler, Leopold Kwiatkowski, Franciszek Krzyżak i Roman Stramka. Oni też pierwsi, zdając „żywy towar" w attachacie polskim przy Vaciutca, „wpadli w oko" kierującym sprawami uchodźców oficerom i zostali zaangażowani na etaty kurierów na linii Budapeszt - Warszawa. Z dniem 1 kwietnia 1940 roku , po złożeniu przysięgi na rotę ZWZ, cała czwórka rozpoczęła służbę łącznościową na etacie Wojskowej Bazy Przerzutu i Łączności Nr 1, kryptonim „Romek", w Budapeszcie.
(...)
Rok 1941 zaznaczył się bolesną dla kurierstwa stratą: 18 marca zginął od kul słowackiej straży granicznej, idący do Budapesztu, szef linii „Świętochowszczaków", por. Gucwa „Góral", lewe nazwisko Adam Opyrchał. Ciężko ranny i wyniesiony przez kolegów z placu potyczki na węgierską stronę, zmarł następnego dnia w koszyckim szpitalu."

czwartek, 8 listopada 2007

Wolny Legion Indyjski: najbardziej aryjska jednostka Wehrmachtu

"Maj 1945 r., południowe Niemcy. Wśród kolumn wycofujących się żołnierzy Hitlera słychać komendy w języku hindi, wypowiedziane przez żołnierzy w mundurach armii niemieckiej. Kim byli ci żołnierze i skąd się w ogóle wzięli w Tysiącletniej Rzeszy?"

"W III w. p.n.e. plemię Ariów znad Dunaju przywędrowało nad Indus i stopniowo podbiło ludność rodowita Indii. Z tym, że z czasem zaczęli się asymilować i z wysokich blondynów, szatynów po 2m. wzrostu nic nie pozostało. Cała niemal ludność Indii ma ciemna karnację i kręcone, czarne włosy. I w tym polegał mój pomysł z tytułem.chodziło mi o pokazanie kontrastu. Naziści odnosząc sie do ideologii aryjskości ludów germańskich przyjęli na swa służbę ludzi, którzy pochodzili w czystej linii od tegoż plemienia i w pewnym stopniu byli najbardziej aryjscy."

Więcej: http://histmag.org

poniedziałek, 5 listopada 2007

niedziela, 4 listopada 2007

sobota, 3 listopada 2007

Alpina Avalanche Extreme Regulateur Rose Gold


Lord Voldemort

Lord Voldemort (właściwie Tom Marvolo Riddle, zazwyczaj nazywany Tym-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać, Sami-Wiecie-Kim lub Czarnym Panem) – postać fikcyjna, potężny czarnoksiężnik z serii powieści J. K. Rowling o Harrym Potterze, przywódca śmierciożerców.

Jego pseudonim Lord Voldemort może pochodzić od francuskich słów:

  • voile – uciekać,
  • de – od,
  • mort – śmierć albo martwy człowiek.

"Uciekać od śmierci" lub

vol (volonte) - chęć de mort - śmierci

"Chęć śmierci" lub "żądza mordu"

Czyli Voldemort może znaczyć "Uciekać od śmierci". Kombinacja "de mort" znaczy też "śmiertelny". Według J.K. Rowling, która studiowała francuski w Paryżu, "Voldemort" wymawia się z cichym "t" na końcu, co jest typowe w tym języku.

W II tomie książki sam Riddle stwierdził, że słowo powstało poprzez anagramowanie "Tom Marvolo Riddle" do "I am Lord Voldemort" (ang. "Ja jestem Lord Voldemort").

W VI tomie dowiadujemy się, iż Lord Voldemort uciekał od śmierci stwarzając horkruksy i z pewnością stąd również wybór jego imienia. [Źródło: Wikipedia]

czwartek, 1 listopada 2007

01.11.2007