piątek, 9 listopada 2007

Historia, Rodzina, Polska... MOCNE

Dzisiaj znalazłem artykuł o Bracie moje go Dziadka (od strony Ojca). Słyszałem o nim od Mamy: że była książka, że był film. A teraz o tym przeczytałem. Powiem, że zrobiło mi się bardzo dziwnie, tam w środku. Duma, radość... miło. Cały artykuł tutaj, a poniżej fragmenty o "Góralu".

"Swoistym dramatem dla piszącego o tych sprawach jest fakt, że kurierstwo stanowi temat o nieprawdopodobnym bogactwie wątków, spraw i zdarzeń, których w kalendarzowym skrócie szerzej potraktować nie można. Ukażemy więc tylko ważniejsze fragmenty większej całości.
Jako pierwsza, lub jedna z pierwszych, rozpoczęła pracę na sądeckim odcinku przerzutu i łączności trasa zorganizowana na zlecenie warszawskiej komórki Związku Oficerów Rezerwy (ZOR) przez sądeczanina, wychowanka kolejarskiej rodziny Zenglów (ul. Zygmun­towska 38), por. Klemensa Konstantego Gucwę ps. „Góral". „Góral" po koleżeńsku „Kostek", wychowanek Kolejowego Przyspo­sobienia Wojskowego, bardzo popularny i lubiany, był właściwie twórcą głównego w Sądecczyźnie zespołu kurierskiego, który pracował od marca 1940 r. do końca wojny, wpisując się złotymi literami do historii łączności zagranicznej. Zespół „Górala" zaczynał od przerzutów. Pierwszymi klientami byli oficerowie nadsyłani przez centralę ZOR w Warszawie. Z czasem lista uchodźców poszerzyła się na całą Polskę. „Szli na Górala" wszyscy, którym udało się zdobyć z nim kontakt.

„Góral" skompletował doskonały zespół złożony przeważnie z kolejarskich synów, byłych kolegów z Kolejowego Przysposobienia Wojskowego, rozkochanych w łażeniu po beskidzkich „zbyrkach", świetnych narciarzy i sportowców. Pierwszymi, którzy poszli na graniczną służbę byli: Jan Freisler, Leopold Kwiatkowski, Franciszek Krzyżak i Roman Stramka. Oni też pierwsi, zdając „żywy towar" w attachacie polskim przy Vaciutca, „wpadli w oko" kierującym sprawami uchodźców oficerom i zostali zaangażowani na etaty kurierów na linii Budapeszt - Warszawa. Z dniem 1 kwietnia 1940 roku , po złożeniu przysięgi na rotę ZWZ, cała czwórka rozpoczęła służbę łącznościową na etacie Wojskowej Bazy Przerzutu i Łączności Nr 1, kryptonim „Romek", w Budapeszcie.
(...)
Rok 1941 zaznaczył się bolesną dla kurierstwa stratą: 18 marca zginął od kul słowackiej straży granicznej, idący do Budapesztu, szef linii „Świętochowszczaków", por. Gucwa „Góral", lewe nazwisko Adam Opyrchał. Ciężko ranny i wyniesiony przez kolegów z placu potyczki na węgierską stronę, zmarł następnego dnia w koszyckim szpitalu."