Czy w tym zdaniu (tytuł postu) nie ma czegoś magicznego? Dziś przeglądając merlin.pl rzucił mi sie w oczy taki właśnie tytuł książki. Jej samej nie zamierzam czytać ale tytuł mnie powalił i dziś towarzyszy mi przez cały dzień na GTalku (pewni niektórym wydawał się dziwny ;)) "Smoki letniego płomienia"... rewelacja.A jak już jestem przy Merlinie to w piątek zauważyłem, że już całkowicie wygląda jak Amazon kiedyś. Mi ta zmiana średnio sie podoba,bo jednak cenie bardziej orginalność. Wiem, wiem Amazon to twórca standardów eshopingu, ale... Co śmieszne obecny Amazon jakoś tak teraz wygląda jak stary merlin, no ale... widać wiedzą ludzie z Merlina co robią. Już się nawet przyzwyczaiłem do nowego interfejsu. Choć uważam że stary był jak najbardziej przejrzysty i obok Komputronika uważam ten sklep za najlepszy w polskiej sieci, no może jeszcze dorzucę Syriusa.
Dziś budząc się rano stwierdziłem, że co tygodniowe,piątkowe "Hard resety" nie mają sensu. I to był chyba mój ostatni (choć był udany, Yaro + % = inny człowiek :)) jaki zaliczyłem. Jeżeli poznają Cię juz barmani i wiedzą co pijesz to zaczyna być to juz zastanawiające. Dziś czułem zdegustowanie i złość do samego siebie. Wiem że była to jedyna totalna rozrywka w ciągu tygodnia pracy, pracy, braku snu i bólu wnętrzności (bo tak jakoś kojarzą mi się ostatnio tygodnie, choć oczywiście jest to przerysowane i pewni spowodowane moim obecnym nastrojem, częstym ostatnio. Każdy dzień staram sie przeżyć maksymalnie żyjąc bez planów i celów, więc zawsze trochę czasu znajduje na oderwanie sie od pracy. Choć czasu tego ostatnio mało jest w tygodniu.), ale jakoś przestało mi sie to podobać. Juz w ten piątek jakoś nie chciało mi sie iść ale obiecałem więc poszedłem. Soboty w sumie po resecie są też skazane na marnotrawstwo bo dzięń staje sie b. krótki wstając o 11-12 a tego nie lubię.
Ogólnie staje sie ostatnio dziwny jakiś, widzę to po reakcjach przyjaciół i bliskich (którzy zresztą ostatnio jakoś coraz częściej zapominają o mnie :/ a telefony od mamy wyglądają jakby sprawdzała czy żyję jeszcze i totalnie nie zwariowałem :)). Zresztą ja się im chyba nie dziwię sam siebie czasami się boję, a moje ironiczno-pesymistyczne podejście może drażnić nużyć. Ale jakoś juz przestało mi sie chcieć udawać. Tak żyje więc tak mówię.
Dzisiaj poszedłem na zakupy żeby sobie poprawić humor ("ona" we mnie w takich chwilach bierze górę ;) ) i wracając poczułem zapach palonego drzewa... jesienna pogoda,chłodno i ten zapach... rewelacja. Ja chcę mieć kominek! Wiem w bloku raczej nierealne. Ale jak w końcu zdecyduję się na ten remont pokoju (zapał ten rośnie i zaraz spada bo od razu stwierdzam ze to nie ma sensu, bo po co, itp. :/) to może taki elektryczny sobie sprawię, żeby przynajmniej "migał ogień" (widziałem kiedyś w Obi takie atrapy do kominków elektrycznych,wyglądał jak żywy, tylko nie miał zapachu :((( )
Na dziś tyle. Nawet tego nie czytam niech leci:} Popracuje jeszcze z godzinkę. Wykąpię się (mam nowe sole w takich suuuuper kolorach) i do spania. A jutro znowu wszystko od początku. Dobranoc. Chyba ponownie wrócę do blogowania. Taki ekshibicjonizm czasami pomaga,więc przepraszam za to :}