środa, 27 grudnia 2006

Wieści z gminy...

Święta jak zawsze minęły zgodnie z "święta, święta i po świętach". Mi niestety przypadło w tym czasie chorować i to nie było fajne. To chyba moje pierwsze święta, że byłem chory :| Tak, że w sumie w ogóle nie wypocząłem. Zresztą i tak w nie było mowy o pełnym wypoczynku bo musiałem trochę popracować, co począć... Miałem mieć wolne teraz pomiędzy świętami a sylwestrem ale niestety musimy jednak być w pracy. Jedyne dobre w tym jest to że nie ma userów i mogę się zająć robieniem czegoś nowego, a nie spędzać czas na nudnych aktualizacjach stron. Dziś np. zrobiłem system RSS dla naszych Aktualności :)
A nie jednak trochę się "pobawiłem" w święta, przyznaje się, bo powróciłem do Painkillera :) Ta gra mnie po prostu wgniata. Wysoka czołówka moich ulubionych gier!
W między czasie pogrywam sobie w Travian (gra przez przeglądarkę). Podoba mi się graficzka tej gierki (jeżeli można w takiej grze mówić o grafice ;)) W stylu Asteriksa:
A tu inne screenshoty...

Jeżeli ktoś jest zainteresowany i chce spróbować sił w takiej typu grze (to takie Ogame tylko chyba lepiej, łatwiej tu zacząć i coś osiągnąć) to proszę skorzystać z tego linka i założyć sobie konto.

No i książki oczywiście :) Na tapecie obecnie ostatni (chyba?) już tom przygód Inkwizytora Mordimera Madderdina: Łowcy dusz (pozostałe to: Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz Aniołów). Autorem jest Jacek Piekara.
"Fabuła toczy się w alternatywnej rzeczywistości wczesnego renesansu. W historii tego uniwersum, w roku 33 Chrystus nie umarł na krzyżu, lecz wymordował swych wrogów i objął władzę nad światem. Państwo Jezusowe w zmienionej formie trwa aż do czasów współczesnych bohaterom, rządzone przez fanatyczny kler oraz Inkwizytorium - organizację niszczącą wszelkie przejawy herezji. Jednak jest to też świat fantastyczny. Tu wiedźmy i czarnoksiężnicy naprawdę odprawiają mroczne, magiczne rytuały, a demony przybywają z innych światów, by ingerować w życie ludzi."
Polecam Wam całą serie. Naprawdę warto. Mordimer rządzi! :)
Czytajcie jednak wszystko po kolei bo czasami w książce powraca się do dawnych przygód.

A na koniec trochę z filmu...

Rocky Balboa
Tiaaa ten film musiał powstać a ja jestem z tego baaaardzo zadowolony :) Właśnie jestem świeżo po jego obejrzeniu. I jestem naprawdę mile zaskoczony. Spodziewałem się jakiejś amerykańskiej kichy, kolejnego odgrzewanego kotleta a tu proszę prawie jak prawdziwy pierwszy Rocky.
Jest "wstęp" (prawie jak dramat obyczajowy ;), jest trening (oczywiście są wiszące tusze oraz muzyczny motyw ze schodami w tle schody, czyli ciarki były, oj były :) a na końcu walka. Pojedynek wygląda naprawdę tak jakbyśmy byli uczestnikami prawdziwego spektaklu sportowego. Takiego filmu o Rocky chciałem i taki dostałem :) To trzeba oglądnąć. Dla zainteresowanych trailer i do kina, a dla niecierpliwych cały film (na video google!!!).