środa, 6 lutego 2008

Z biblioteczki kota Maurycego

Harry Potter i Insygnia Śmierci - Joanne K. Rowling - I się skończyło... Ostatni, siódmy tom przygód Harrego, Hermiony i Rona przeszedł do historii. I co? Smutno. Jakoś tak ciężko sobie wyobrazić kolejny rok bez nowego HP. Naprawdę jest w niej jakaś magia. Pamiętam jak przeczytałem 1 tom z "pewna dozą nieśmiałość". Jeszcze z biblioteki. Co Harry Potter? Przereklamowane czytadełko dla dzieciaków z USA... ale po pierwszych kilku rozdziałach już było wiadomo: ja chcę więcej! Pewnie niektórym teraz ironia zagościła na twarzy, ale czy czytaliście chociaż jeden tom? Czy w ogóle czytacie, a nie ulubioną wymówką jest brak czasu... Dla mnie 7 tomów Harrego Pottera to wielka przygoda, dużo emocji i kawał historii (pierwszy tom wyszedł w 1997r.). To jak przyjaciel". Będzie mi tego brakowało. W głowie kołacze się myśl przeczytania wszystkiego od początku (brakujący 1 tom już zamówiony) i na pewno nie będzie to czas stracony. Smutno, dziwnie... jakaś nie pamiętam żebym się tak czuł po przeczytaniu jakiejś książki no chyba tylko po ostatnim tomie "Czarnej Kompani". Po prostu Harry Potter to najwyższa półka: na meblu i w sercu. Dziękuje.