Dziś pochylcie głowy, pomyślcie o tych, którzy zginęli za naszą wolność, za typowo Polską wiarę i gotowość największego poświęcenia, poświęcenia wszystkiego nawet życia dla "Boga, Honoru i Ojczyzny". Proszę nie mówcie o bezsensowności tego wydarzenia, o daremności ich śmierci. Ci, którzy tam walczyli i zginęli wierzyli w sens tego co robią, mieli wiarę, że ich trud się opłaci. Nie niszczcie ich marzeń. Pomyślcie o bohaterach tych wydarzeń.
"Zdjęcie przedstawia nieznanego żołnierza niosącego najmłodszego Powstańca grupy szturmowej sierż. „Grzesia” – Wojtusia Zaleskiego (lub Zalewskiego) ps. „Orzeł Biały”, który kiedy poległ 21 VIII 1944 roku. W chwili śmierci miał 11 lat. Był łącznikiem od początku Powstania Warszawskiego. Zanim zginał – dla przykładu – 2 VIII przedarł się przez niemieckie okrążenie sobie tylko znanymi sposobami na teren bardzo mocno osadzonego przez faszystów Dworca Głównego. Tam dokonał rozpoznania i powrócił z meldunkiem o siłach, rodzaju uzbrojenia i ugrupowaniu Niemców. Kilka dni później, 15 VIII wyprowadził grupę „Grzesia”... z okrążenia, co graniczyło z cudem... a jednak zrobił to.
Powstaniec niesie go na rękach by go pochować." [Aleksander Sowa]
